Finanse bez jednego widoku
Dyrektor finansowy spędza piątkowe popołudnia na zbieraniu danych z trzech systemów, żeby mieć raport gotowy na poniedziałek. Dashboard to zastępuje.
Liczby są. Problem w tym, że siedzą w pięciu różnych miejscach i ktoś musi je co tydzień zbierać do kupy.
Najczęściej to firmy, które mają już dane - w Excelu, w systemie ERP, w kilku arkuszach jednocześnie. Brakuje jednego miejsca, gdzie wszystko widać bez eksportowania i klejenia ręcznie.
Dyrektor finansowy spędza piątkowe popołudnia na zbieraniu danych z trzech systemów, żeby mieć raport gotowy na poniedziałek. Dashboard to zastępuje.
Pytania o marżę, cashflow albo koszty operacyjne padają na spotkaniach, a odpowiedź brzmi: „sprawdzę i odezwę się". Przy dashboardzie ta odpowiedź jest natychmiastowa.
Kilka osób tworzy własne wersje tego samego raportu, każda trochę inaczej. Pojawia się pytanie, której wersji ufać - i nikt nie ma dobrej odpowiedzi.
Zazwyczaj zaczynamy od rozmowy z osobą odpowiedzialną za finanse lub controlling. Ona zna dane najlepiej - wie, co jest ważne, co jest mylące, a co w ogóle nie powinno trafiać do raportu.
Potem angażujemy IT lub administratora systemu źródłowego, żeby ustalić, skąd dane będą pobierane i jak często. Reszta dzieje się po naszej stronie.
Radosław Bednarski
Analityk danych, Fuwogia
Najdłuższa część projektu to zwykle ustalenie, które wskaźniki są faktycznie używane do decyzji, a które tylko zajmują miejsce w raporcie.
Weronika Czajka
Konsultant ds. wdrożeń
Klient zazwyczaj myśli, że chce więcej danych. Po pierwszej rozmowie okazuje się, że potrzebuje mniej, ale wyraźniej pokazanych.
Gotowe narzędzia do dashboardów istnieją i część z nich jest całkiem dobra. Ale zakładają, że twoje dane są czyste, spójne i w jednym miejscu.
Łączymy dane z ERP, arkuszy, baz SQL i zewnętrznych API w jeden spójny przepływ. Nie wymaga to ręcznego eksportowania czegokolwiek po wdrożeniu.
Marża brutto liczona inaczej w każdej branży. Cashflow z innymi pozycjami w każdej firmie. Budujemy logikę od podstaw, nie mapujemy jej na gotowy szablon.
Raport finansowy jest gotowy za późno, żeby cokolwiek zmienić.
Dane za poprzedni miesiąc trafiają do zarządu w połowie następnego. Decyzje są podejmowane na podstawie liczb sprzed sześciu tygodni. Przy zautomatyzowanym dashboardzie dane są aktualne - odświeżają się codziennie albo częściej, bez żadnego działania ze strony zespołu. Nie chodzi o to, żeby mieć ładniejszy raport. Chodzi o to, żeby decyzja mogła zapaść wtedy, kiedy jest potrzebna.
Nie ma tu jednego typowego przypadku. Różne branże, różne systemy źródłowe, różne oczekiwania co do tego, co ma być widoczne i dla kogo.
Grupy kapitałowe z oddzielnymi systemami w każdej spółce, potrzebujące jednego widoku na poziomie grupy.
Firmy z dużą zmiennością przepływów, gdzie opóźnienie o tydzień oznacza realne ryzyko płynnościowe.
Regularne raporty w określonym formacie, generowane automatycznie bez angażowania działu finansowego przy każdym cyklu.
Firmy, które chcą wiedzieć, który segment faktycznie zarabia, a nie tylko jaki jest wynik całościowy.
Producent z branży spożywczej, trzy zakłady, dane w dwóch różnych systemach ERP.
Dział controllingu co miesiąc spędzał około czterech dni roboczych na ręcznym eksportowaniu danych z obu systemów, uzgadnianiu rozbieżności i budowaniu raportu w Excelu. Wynik trafiał do zarządu z opóźnieniem, które uniemożliwiało reakcję na bieżące odchylenia kosztów.
Po wdrożeniu dashboardu dane z obu systemów są pobierane automatycznie każdej nocy. Rano kontroler widzi aktualny stan kosztów produkcji, marże na liniach i odchylenia budżetowe bez otwierania Excela. Czas poświęcany na przygotowanie miesięcznego raportu skrócił się do kilku godzin weryfikacji, nie produkcji danych.